Doczekałam się pierwszych zamówień, a to pierwsze z nich. Scenariusz z Topp Dogg na zamówienie Oli Szczepanowskiej. Mam nadzieję, że nie gniewasz się za tak długie oczekiwanie.
Muszę przyznać, że przez pisanie tego scenariusza, popadłam w obsesję na punkcie tego zespołu :)
Przyznam, że pisałam to z myślą o całej grupie, ale Jenissi wybił się ponad innych, więc jeśli Ola chciałaś przeczytać o całej grupie, to przepraszam.
A teraz zapraszam do czytania. Trzymam kciuki, żeby się podobało.
- Jak ja to kocham! - głęboko wciągnęłam powietrze w płuca i spojrzałam na pustą plażę. Rok szkolny dobiegł końca, a ja mogłam już odpoczywać. Najlepszy okres w roku - wakacje! Wymarzone ciepło dni - W końcu!
Zdjęłam swoje sandały i weszłam na rozgrzany piasek. Po całym ciele przeszedł mnie dreszcz podniecenia. Na plaży czułam się jak we własnym domu. A zwłaszcza na tej plaży. Wraz z Namjoo, moją najlepszą przyjaciółką, znalazłyśmy to miejsce dwa lata temu. Za każdym razem, gdy tu przychodziłyśmy nikogo nie było, więc stało się to "naszym" miejscem. Tylko, że teraz nie było tu nikogo prócz mnie. Wyjęłam, więc szybko telefon i wybrałam numer Namjoo. Odebrała po drugim sygnale.
- Yoboseyo?
- Namjoo, gdzie jesteś? - usiadłam na piasku i spojrzałam na lekkie fale morza.
- _______, strasznie przepraszam! Zapomniałam do ciebie zadzwonić. Mój młodszy brat spadł z kilku schodków i cała wina poszła na mnie. Dlatego dziś nie mogę przyjechać. I pewnie nie zobaczymy się jeszcze długi czas, bo rodzice patrzą na mnie jakbym kogoś zabiła.
- Zrzuciłaś brata ze schodów?
- Nie zrzuciłam! Może tylko, lekko popchnęłam.
- Pabo! - opadłam plecami na piasek i spojrzałam wściekła na niebo. - I co mam teraz robić? W dodatku jestem tu sama.
- No już przepraszałam. - przez chwilę żadna z nas się nie odzywała. Dopiero po chwili usłyszałam głos Namjoo. - Postaram się porozmawiać z rodzicami i może ich wybłagam. Wtedy dam ci szybko znać. A do tej pory masz się tam dobrze bawić. - już miałam coś powiedzieć, ale Namjoo mnie ubiegła - Tak _______, masz się bawić dobrze sama. - usłyszałam jej śmiech, a po chwili znowu głos dziewczyny. - Ja kończę. Hwaiting!
Wstałam schowałam telefon do torby, rozłożyłam ręcznik, ubrałam okulary przeciwsłoneczne i usiadłam spoglądając na wodę.
Czy ona zawsze musiała się tak kłócić ze swoim bratem. Choć nie dziwiłam się jej. On był okropny! Zawsze musiał wszystko podsłuchiwać, a później biegł naskarżyć. Nie dawał żyć Namjoo, ale teraz musiałam siedzieć tu sama.
Nie minęło pięć minut, a ja wstałam wytrzepałam ręcznik, spakowałam go do torby, którą przewiesiłam przez ramię i ruszyłam plażą w stronę jedynego sklepu w okolicy. Było strasznie gorąco, a ja zapomniałam zabrać czegoś do picia. A skoro miałam już tu siedzieć, to muszę coś kupić.
Sklep znajdował się trochę daleko, ale z dziesięć minut drogi przez piasek i byłam na miejscu. Gdy weszłam do środka, od progu poczułam zimny powiew klimatyzacji. Podeszłam do lodówek i wyjęłam dwie butelki wody. Później podeszłam do kasy i zapłaciła znudzonej starszej kobiecie, która przed chwilą czytała gazetę.
Pakując zakupy do torebki, podeszłam do półek z gazetami i wyjęłam jeden magazyn. Nagle usłyszałam jak drzwi sklepu się otwierają, więc odwróciłam się w tamtą stronę. Do sklepu wszedł bardzo przystojny, dobrze zbudowany chłopak, w shortach i luźnej koszulce. Jego ciemne, przydługie włosy opadały mu lekko na oczy. Niestety po chwili zniknął za regałami, więc wróciłam do czytania gazety. A przynajmniej próbowałam, bo obraz chłopaka przed moimi oczami doprowadzał mnie do szaleństwa. Był taki przystojny. "Przestań o tym myśleć _______!"
Po dziesięciu minutach usłyszałam jak ekspedientka kasowała kupione przez chłopaka i pakowała je później do reklamówek. Spojrzałam w tamtą stronę i zobaczyłam z pięć reklamówek. Jak on miał zamiar to donieść?
Chłopak ledwo je podniósł i wyszedł na dwór. Nie myśląc dłużej, szybko wyszłam za nieznajomym.
- Poczekaj! - szybko podeszłam do chłopaka i dotknęłam reklamówek w jego prawej ręce - Pomogę ci to zanieść.
- Nie trzeba. - odezwał się i już miał ruszyć, ale ja pociągnęłam za zakupy, nalegając.
- Ale to nie jest dla mnie problem. - po chwili zastanowienia, chłopak podał mi dwie reklamówki i ruszył za zakręt sklepu. - Nie jesteś samochodem? - spojrzałam przez ramię na oddalający się parking.
- Ani.
- Tym bardziej przyda ci się moja pomoc. - uśmiechnęłam się i przyśpieszyłam, by zrównać się z nieznajomym. - Musisz być bardzo spragniony, skoro kupujesz tyle picia. - wskazałam głową na zakupione kilkanaście puszek napojów.
- Nie jestem sam. - usłyszałam jego rozbawiony głos. - Jestem tu wraz z przyjaciółmi. Zawsze się tu wybieramy.
- Nigdy wcześniej cię tu nie widziałam.
- Nie plażujemy po tej strony.
- Ale tylko do tych skał jest plaża. - wskazałam głową w stronę skał.
- Za nimi jest świetne miejsce. Właśnie tam idziemy. - spojrzał na mnie i uśmiechnął się lekko. - Zobaczysz.
I na tym się skończyło. Dopóki nie doszliśmy do skał nie odzywaliśmy się do siebie. Dopiero teraz usłyszałam głos chłopaka.
- Chodź. - przeszłam za nim przez dość wąską, ale wystarczająco dużą, by przejść z kilkoma reklamówkami, szczeliną pomiędzy skałami. Przed nami wyrósł dość wysoki kamień, prze który musieliśmy przejść. - Pójdę pierwszy, a ty podasz mi zakupy. Później pomogę ci przejść. - mówiąc to odstawił zakupy i przeszedł przez kamień. Tak jak mi polecił, podałam mu pakunki, a po chwili znów usłyszałam jego głos. - Teraz postaw jedną stopę, na tym małym wystającym kamieniu. - Tak jak kazał, tak zrobiła. - A teraz drugą na tym miejscu - wskazał na nie palcem. - I podaj mi ręce. - zrobiłam to, a chłopak złapał je i pociągnął mnie w swoją stronę.
Wszystko szło dobrze, ale już miałam zdejmować nogę z kamienia, kiedy poczułam jak podeszwa mojego buta ześlizguje się po mokrej powierzchni. Nim się spostrzegłam wpadłam w ramiona chłopaka i uderzyłam głową w jego tors.
- Komawo. - zaczerwieniłam się cała na twarzy i szybko się odwróciłam.
- Nic się nie stało - ale w jego głosie również usłyszałam lekkie zakłopotanie.
Gdy znów przeszliśmy przez kolejną szczelinę, zobaczyłam małą plażę. Powiedziałabym, że opustoszałą, ale zobaczyłam nagle, że świetnie się na niej bawiło kilkanaście osób. I byli to sami chłopacy. Zaczerwieniłam się, kiedy zbliżaliśmy się do grupki chłopaków, która zauważyła nagle nadejście swojego kolegi. Na ich twarzach malowało się ogromne zdziwienie, kiedy mnie zauważyli.\ - Kto to jest Jenissi? - usłyszałam głos jednego z chłopaków.
- To ... - chłopak, który mnie tu przyprowadził, spojrzał na mnie - Przepraszam, ale chyba się nie zapoznaliśmy.
- ________ - uśmiechnęłam się i ukłoniłam w stronę zebranych.
- Ja jestem P-Goon. - i tak po kolei podchodzili do mnie kolejni chłopacy. Po P-Goonie podszedł Seogoong, Gohn, Hojoon, Kidoh, Sangdo, Nakta, Hansol, B-Joo, Xero i na koniec Yano.
- Zostaniesz z nami? - słysząc głos, odwróciłam się do chłopaka, który mnie tu przyprowadził.
- Lepiej już pójdę. - już miałam się odwrócić, ale poczułam jak jego ręka dotknęła mojej, więc spojrzałam na niego.
- Proszę. - usłyszałam ciepło jego głosu, więc kiwnęłam głową.
- Nie będę wam przeszkadzać? - spojrzałam na chłopaków.
- Ani! - usłyszałam ich podniesione głosy i nagle poczułam jak ktoś wyjmuje mi zakupy z ręki. Po chwili zobaczyłam jak chłopaki wyjmują z toreb picie i różne przekąski.
- Ty jesteś Jenissi? - spytałam patrząc na bruneta. - Nie przedstawiłeś się, ale ktoś mówił.
- Ne.
Bawiłam się jak nigdy. Chłopaki wymyślali mnóstwo gier. Graliśmy w siatkówkę, rzucaliśmy frisbee, graliśmy w kule (petanque). W pewnym momencie Kidoh, Xero, B-Joo, Gohn i Jenissi zmyśli mnie nawet bym poszła z nimi popływać.
- Brr..... - przez moje ciało przeszedł dreszcz, kiedy weszłam do wody. - Zimna ta woda.
- Musisz się szybko zanurzyć - zobaczyłam uśmiechniętego Xero, który zbliżał sie powoli w moją stronę. - Jak chcesz to ci pomogę.
- Dam sobie radę. - odwróciłam się do niego plecami i już miałam szybko zanurzyć się cała pod wodą, ale stałam tylko i nie mogłam się ruszyć.
- Ile można czekać? - usłyszałam głos B-Joo, a po chwili poczułam jak mnie obejmuje i całą wkłada do wody. Początkowo był to szok, ale po chwili zaczęłam się śmiać, a chłopaki zawtórowali mi.
Czas płynął szybko i nim się obejrzałam, niebo zaczynało robić się pomarańczowe. Siedzenie w wodzie już nas znudziło, więc wyszliśmy na plażę i nagle poczułam jak się trzęsę. Spojrzałam na swoje przemoczone ubranie, w którym weszłam do wody.
- W co ja się teraz ubiorę? - podeszłam do torby i wyjęłam ręcznik, którym się owinęłam. - Wciąż jest zimno. - usiadłam na piasku i objęłam się rękoma jeszcze mocniej.
Zobaczyłam jak Jenissi podchodzi do swoich rzeczy i podnosi swoją bluzę, ale w tym samym momencie, usłyszałam głos Seogoong.
- Weź to, bo za chwilę zamarzniesz. - uśmiechnął się i podał mi swoją odpinaną bluzę.
- Komawo. - gdy tylko założyłam ubranie chłopaka, było mi o wiele cieplej.
Po pół godzinie Hojoon i Sangdo rozpalili ognisko. Teraz nie musiałam się martwić, że będzie mi zimno. Nakta, Xero, P-Goon, Kidoh, Jenissi i Seogoong zaczęli grać w siatkówkę, a Yano, B-Joo, Gohn i Hansol rzucali frisbee, a ja siedziałam przy ognisku z dwoma "harcerzami".
- Cieszę się, że jesteś tutaj z nami _______. - cała zaczerwieniona spojrzałam na Hojoon'a.
- Mwoh?
- Widzisz _______, Jenissi ostatnio przeżywał trudny okres. - spojrzałam na Sangdona.
- Ale co się stało? - "I co to ma ze mną wspólnego?"
- Jenissi miał dziewczynę, ale ostatnio zdradziła go z jego dawnym kumplem. Od tamtej pory zabronił nam wspominać przy nim o jakiejkolwiek dziewczynie.
- Dlatego strasznie zdziwiliśmy się na twój widok, kiedy z nim tu przyszłaś. - mój wzrok z Hojoon'a przeszedł na Sangdona.
- Już myślałem, że stanie się z tego strasznie nudna imprezka, ale gdy pojawiliście się z zakupami, zobaczyłem jak Jenissi na ciebie spogląda. - zawstydzona zarumieniłam się.
- Musiałaś mu wpaść w oko. - zaśmieli się wspólnie, ale przestali gdy wszyscy na plaży usłyszeli głos Yano.
- _________ uważaj! - ale nie zdążyłam nawet na niego spojrzeć, gdy coś mocno uderzyło mnie w głowę. Upadłam na plecy i poczułam jak ciepły, klejący płyn spływa po moim czole.
- _________! - po krzykach tej dwunastki, nie słyszałam już nic więcej. Widziałam tylko zamazany obraz, a później tylko ciemność.
***
- _______ -usłyszałam czyiś szept i rozchyliłam powieki. - _______ - usłyszałam już trochę głośniej. Gdy widziałam już bardziej wyraźnie, zobaczyłam dwanaście głów, które pochylały się nade mną i wpatrywały, z troską w moją twarz.
- Chyba się ocknęła.
- Co ty nie powiesz?! - Gohn uderzył lekko B-Joo w ramię.
- ______ przepraszam cię. To było niechcący. - spojrzałam na Yano.
- Co się stało? - po woli wstałam, ale szybko złapałam się za pulsującą głowę. - Moja głowa.
- Yano rzucił Frisbee, ale poleciało w twoją stronę.
- Wybaczysz mi ________? - usłyszałam błagający głos Yano.
- Oczywiście. Nic się nie stało. - uśmiechnęłam się i spróbowałam wstać, ale poczułam jak ktoś ciągnie mnie delikatnie z powrotem do siadu.
- Lepiej żebyś usiadła. - usłyszałam kojący głos Jenissi'ego, więc kiwnęłam głową.
Robiło się już dość ciemno, więc cała trzynastką zebraliśmy się wokół ogniska i zaczęliśmy rozmawiać i śmiać się. Z moją głową było już coraz lepiej i nie czułam już bolesnego pulsowania.
- Jak się czujesz? - Jenissi przybliżył się do mnie.
- Już lepiej. - po chwili namysłu, wypaliłam - A ty?
- Ale w jakim sensie? - chłopak spojrzał na mnie, a ja lekko zarumieniłam się. "Mogłaś o to nie pytać?" - Aaaaa... Chłopaki ci powiedzieli? - skinęłam głową. - Już w porządku.
- To chyba dobrze. - rozmowa się zbytnio nie kleiła.
- Też tak myślę. - poczułam jak ręka chłopaka dotyk mojej i lekką ją ściska. - Dziękuję, że zostałaś. To był naprawdę wspaniały dzień.
- A pomyśleć, że miałam siedzieć tam sama. - chłopak zaśmiał się i splótł nasze palce ze sobą.
- Czy może... - spojrzał na mnie. - Miałabyś ochotę jutro się ze mną spotkać?
- Myślę ... - spojrzałam mu w oczy, w których odbijały się płomyki ognia. - Z chęcią.
Chłopak uśmiechnął się i drugą ręką lekko dotknął mojego policzka. Przyciągnął mnie bliżej siebie, a ja zamknęłam oczy. Poczułam tylko, jak jego usta lekko muskają moich, ale to była iskra, która spowodowała wybuch. Po całym moim ciele przeszedł dreszcz, a na skórze pojawiła się gęsia skórka.
- Bardzo się cieszę. - usłyszałam jego szept.

Jest świetny ^^ dziękuję Ci bardzo, z chęcią przeczytam kolejne;) weny <3:)
OdpowiedzUsuńCieszę się, że ci się podoba ^.^
Usuń