niedziela, 21 czerwca 2015

Lay [EXO] - Opiekun


Zaraz wakacje, a ja mam zamiar pisać o wiele więcej. Postanowiłam pisać częściej scenariusz, a kolejne części opowiadań, dodawać będę co pewien czas. 
Ostatnio mieliśmy BTS, a dziś wracamy do EXO. Tym razem Lay! Ale nie martwcie się mam już kilka pomysłów z udziałem członków z takich zespołów jak Block B, BtoB, Winner, GOT7, czy SHINee.

Miłego czytania!!


       Już chyba czwarty raz sprawdzałam zegarek, w ciągu ostatnich pięciu minut. Już nie mogłam doczekać się na spotkanie z Yixing'iem. Nie widzieliśmy się od kilku tygodni, bo albo ja byłam na uczelni albo on miał przepełniony grafik. Prawie nigdy nie mogliśmy się zgrać, a gdy w końcu naszła taka okazja, chłopak musiał się spóźniać. Ale to był cały roztrzepany Lay.
       Jednak zaczynałam marznąć i jeśli on się nie pospieszy to stąd pójdę. Mogłam bardziej przemyśleć swój strój. Zamiast krótkich spodenek i i cienkiego swetra, mogłam ubrać spodnie i kurtkę. Choć zaczynały się już cieplejsze dni, mi wciąż było zimno. Mogłabym wejść do jakiejś kawiarni, by się ogrzać, ale chłopak mógłby mnie wtedy nie znaleźć. Nie mógłby nawet do mnie zadzwonić, bo rozładował mi się telefon.
       - A wystarczyło sprawdzić ile zostało procent. - skarałam się na głos.
       - Wiesz co ludzie myślą o ludziach, którzy na ulicy mówią sami do siebie. - odwróciłam się i spojrzałam na przystojnego, wysportowanego chłopaka. Od razu go rozpoznałam.
       - Annyeong oppa. Coś ważnego cię zatrzymało?
       - Sprawy w dormie, ale już jestem, więc gdzie chciałaś iść? - spojrzałam mu w oczy, ale przeszkadzały mi w tym jego okulary przeciwsłoneczne. Zakładał je tylko w trzech przypadkach. Gdy było strasznie słonecznie - odpada -, gdy chciał się ukryć przed fankami lub gdy był w złym humorze.
        - Myślałam nad kinem, bo słyszałam...
        - Może być kino.
        - Bo słyszałam, że grają strasznie zabawną komedię. Ale jeśli chcesz, to możemy iść na zakupy lub po prostu się gdzieś przejść.
        - Mówiłem, że może być kino. - czyli był w złym humorze.
        Ruszyliśmy w stronę kina. Lay włożył sobie do ucha jedną słuchawkę, a ja czułam jak po woli się denerwuję. Już nie raz widziałam go w złym humorze i naprawdę nie chciałam, żeby był taki na tym spotkaniu. Nie widzieliśmy się przez tak długi czas, a teraz zapewne do kina dojdziemy w ciszy. Tam obejrzymy film, a po nim się rozejdziemy.
         No i tak się stało, gdy tylko stanęliśmy przed wejściem do kina, musiałam coś wymyślić. Całą drogę nie zamieniliśmy ze sobą ani jednego słowa i nie mogłam pozwolić, by całe spotkanie tak wyglądało.
         - Oppa słuchałam waszą nową płytę. Jest niesamowita, tyle świetnych piosenek. - uśmiechnęłam się, gdy zauważyłam, że wyjął słuchawkę. Już pierwszy sukces.
         - Dzięki. Wiesz, że mówisz tak za każdym razem, gdy coś wydajemy.
         - To normalne skoro to bardzo dobry materiał. - chłopak tylko kiwnął głową i obejrzał się po pomieszczeniu. - To może ja pójdę kupić bilety? - znów tylko skinienie głową.
         To spotkanie nie miało najmniejszego sensu jeśli Yixing nie chciał nic mówić. Jeśli to któryś z chłopaków z zespołu, doprowadził do tego zachowania, to przyrzekam, że jeśli spotkam winowajcę, to nie ręczę za siebie.
          - A jak tam praca w Chinach oppa? - wróciłam trzymając w ręku dwa bilety.
          - Nawet dobrze, choć to trochę męczące, latać w tą i z powrotem kilka razy w tygodniu. - nie wierzę. Czy on właśnie powiedział zdanie złożone? - Może kupimy popcorn? - kiwnęłam głową i ruszyliśmy w stronę bufetu.
          - Wiesz, że ostatnio spotkałam moich starych znajomych z liceum. Wszyscy jakoś się tak porozjeżdżali i strasznie się pozmieniali. Mieliśmy sobie tyle do opowiedzenia. Nawet nie wiedziała, że Seungcheol, był trainee w Pledis Entertainment. Może widziałeś go za kulisami jakiegoś programu. Ostatnio zadebiutował w grupie SEVENTEEN.
          - Ani. - kolejka już minęła, a my kupowaliśmy już przekąski.
          - Mówił, że ma strasznie dużo roboty. Wielka szkoda, bo chętnie bym się z nim spotkała. Te nasze czasy licealne. - na samą myśl chciało mi się śmiać. Niestety mój towarzysz był innego zdania. Wyrwał mi bilety z ręki i szybko wszedł do odpowiedniej sali.
          - Yah! Yixing zwolnij. - zajęłam miejsce obok chłopaka. - Co cię tak opętało?
          - Spóźnilibyśmy się na film.
          - Film zaczyna się za dziesięć minut. - zdziwiona spojrzałam na niego podejrzanie. - Obraziłeś się, że tyle gadałam o swoich znajomych?
          - Ani. - Lay zaczął powoli jeść popcorn.
          - Jeśli tak, to możesz teraz ty o czymś opowiedzieć.
          - Mówiłem, że nie obraziłem się! - podskoczyłam, gdy usłyszałam jego podniesiony głos.
          - OK. - wyjęłam chusteczkę i odwróciłam głowę, by wysmarkać nos. Musiało mnie chyba przewiać. Głupia ja, mogłam ubrać się cieplej.
          - Masz katar? - chłopak zdjął okulary i spojrzał na mnie.
          - Musiało mnie przewiać. - wzruszyłam ramionami i schowałam chusteczkę do torebki. - Jest dość zimno, a ja zbyt lekko się ubrałam.
          - Chcesz moją bluzę? - już po nią sięgał, ale powstrzymałam go.
          - Ani. Tu jest ciepło.
          Po chwili zaczął się seans. Najpierw kilka reklam, a później film. Był naprawdę śmieszny, ale w sali zaczęło się robić zimno. Próbowałam jeszcze bardziej opatulić się swoim swetrem, ale to nic nie dało.
          Nagle poczułam, jak Lay wstaje. Zobaczyłam jak ściąga swoją bluzę i poczułam jak mnie nią opatula.
          - Komawo oppa. - jeszcze mocniej opatuliłam się bluzą i nie mogłam się powstrzymać, by jej nie powąchać. Zapach chłopaka zawsze mnie uspokajał. Gdy tylko wiedziałam, że jest blisko, czułam się spokojnie i mogłam z łatwością się odprężyć.
          Gdy film się skończył, wstałam i podałam chłopakowi bluzę.
          - Tobie będzie bardziej potrzebna. - odwrócił się i wyszedł z sali.
          - To gdzie teraz? Może do parku albo do tej kawiarni dwie ulice dalej. Słyszałam, że mają tam wspaniałą, świeżo parzoną kawę.
          - Idziemy do ciebie.
          - Wae? Przecież jest jeszcze wcześnie. - wyszliśmy przed budynek, a ja stanęłam przed chłopakiem. - Nie zachowuj się jak nadopiekuńczy rodzic.
          - A ty jak małe dziecko. Wiesz dobrze, że jesteś bardzo podatna na przeziębienia, ale gdy tylko zobaczysz kilka stopni więcej na termometrze, to ubierasz się jak na plażę. - założył okulary i odwrócił się, ruszając w stronę mojego mieszkania. - Dlatego teraz idziemy do ciebie.
          Przez całą drogę się do siebie nie odzywaliśmy. Nie tak wyobrażałam sobie nasze spotkanie, po tak długim czasie. Myślałam, że po kinie pójdziemy do parku albo na pyszną kawę. A może wieczorem, udałoby mi się wyciągnąć go na mały spacer po "drodze zakochanych". Tak nazwaliśmy wraz ze znajomymi w liceum ścieżkę wokół jeziora w parku, którą chodziły wszystkie zakochane pary w naszej szkole. Ale na co ja liczę. Lay nigdy by się na to nie zgodził. Nie lubi tak romantycznych rzeczy. Zawsze gdy chciałam wyciągnąć go na komedię romantyczną, jakoś się wykręcał.
          Od kiedy pierwszy raz spotkałam Yixing'a, byłam w nim zauroczona. Myślałam, że to przejdzie, ale po pewnym czasie podobał mi się jeszcze bardziej. Ale on traktował mnie jak przyjaciółkę, a od pewnego czasu jak siostrę. Nic tylko chciałby się mną opiekować. Widocznie zbyt dosłownie rozumie słowo "oppa".
          Ale kto mu się dziwi, jak mógłby się zakochać w zwyczajnej studentce, która nic w życiu wielkiego nie osiągnęła. Wokół niego kręci się mnóstwo dziewczyn i kobiet, które osiągnęły o wiele więcej. Dodatkowo są nieziemsko piękne. Gdy tylko widzę jego zdjęcia z różnych programów, wywiadów, czy gal zżera mnie zazdrość.
          - Połóż się, a ja zrobię ci herbaty. - polecił mi chłopak i ruszył do kuchni. Ja zdjęłam buty i weszłam do swojej sypialni i położyłam się. Zrobiło mi się strasznie smutno, bo Lay znów zachowywał się jak brat.
          - Wyglądasz, jakbyś zaraz miała się rozpłakać. - tancerz wszedł do pokoju i postawił kubek gorącego napoju na mojej szafce nocnej.
          - Popłaczę się, bo nie poszliśmy gdzieś jeszcze. - zrobiłam obrażoną minę.
          - Znów zachowujesz się jak dziecko. - odwrócił się i wyszedł z pokoju. A ja poczułam jak coś gilgocze mnie w nosie i nie zdążyłam się powstrzymać, zanim kichnęłam. - Dodatkowo chore dziecko. - usłyszałam krzyk chłopaka. Prawdopodobnie dochodzący z łazienki.
          Nim się obejrzałam po moich policzkach zaczęły płynąć łzy. On naprawdę uważał mnie za dziecko.
           - Yah. Czemu płaczesz? - Lay podszedł do łóżka i przykucnął, by zrównać się ze mną poziomem. - Obiecuję, że następnym razem pójdziemy gdzieś jeszcze. Ale sama widzisz, że musisz teraz odpocząć.
           - Przestań! - krzyknęłam i odwróciłam się do niego tyłem. - Przestań zachowywać się jak mój brat. Jestem już dorosła i nie potrzebny mi brat, tylko ...
           - Tylko kto? - zobaczyłam jak chłopak szybko wskakuje na miejsce przede mną i patrzy na mnie zatroskanym wzrokiem.
           - Ktoś ważniejszy! - z nerwów wcisnęłam głowę pomiędzy poduszki, ale poczułam jak chłopak odwraca mnie, bym leżała głową w stronę sufitu. Nagle jego głowa pojawiła się tuż nad moją, a ja po chwili poczułam jak jego słodkie usta lekko dotykają moich. Czułam jak na moje policzki wypływa, wielki rumieniec, a ku mojemu nieszczęściu Lay odsunął się i go zobaczył, a na jego twarzy szybko pojawił się uśmiech. Dodatkowo, znów poczułam gilgotanie i znów kichnęłam, niestety w twarz chłopaka.
           - Zachowujesz się jak małe dziecko, ale kichasz jak mały szczeniaczek. - zachichotał i znów mnie pocałował. A gdy oderwał się na moment usłyszałam jego szepty przy moim uchu. - Saranghae.

1 komentarz: