wtorek, 21 lipca 2015

Tao [EXO] - Lęk wysokości

    
Chciałoby się powiedzieć "W KOŃCU"!!!
Po dość długim czasie mamy drugie zamówienie. Tym razem scenariusz z Tao dla Anonima. 
Nie ma chyba co przedłużać, tylko trzeba zabierać się do czytania *.*

PS. Z chęcią poczytam komentarze i może macie jakieś życzenia?  

    - Ani! - wykrzyknęłaś na grupkę śmiejących się znajomych. - Ani, ani, ani! Ja tam nie wejdę!
    - Ale musisz ______. Nie pamiętasz już? Przegrałaś nasz zakład. - zobaczyłam uśmiechniętą twarz Hyesung'a jednego z moich znajomych z liceum.
    - Wiesz dobrze, że oszukiwałeś. - spojrzałam na niego wściekła.
    - Nie oszukiwałem!
    - ______, to nie takie trudne. Przecież nie spadniesz, jesteś przypięta. - Yuri spojrzała na mnie z troską na twarzy, ale w jej oczach wciąż widać było rozbawienie.
    - Ale ja mam lęk wysokości. - spojrzałam znów na park linowy i na sam ledwo utrzymywałam się na nogach.

    - Mogłaś się nie zakładać. - spojrzałam wściekle na Wooyoung'a.
    - Byłam pewna swojej wygranej.
    - No dobra, może wymyślimy jej inną karę? - dziękuję, że chociaż na Hajin mogłam polegać.
    - Ani! - spojrzałam wściekła na obu chłopaków, którzy za wszelką cenę chcieli mnie posłać na to piekło.
    - Jak tylko zejdę, to was zabiję. Zapamiętajcie moje słowa. - ostrzegłam ich i ruszyłam powolnym krokiem w stronę drewnianego budynku, w którym znajdowała się recepcja.
    - Annyonghaseyo. - weszłam do środka i spojrzałam na kilku pracowników, którzy pomagali klientom wybrać sprzęt.
    - Annyeong. - odwróciłam się i spojrzałam na jednego z pracowników. Była wyższy ode mnie, miał blond włosy, ciemniejszą cerę, ale najbardziej wyróżniające się były jego worki pod oczami. - Mogę w czymś pomóc?
    - Chciałam...
    - Chciałaś przejść jedną z tras? - uśmiechnął się i wskazał na miejsce,gdzie na ścianie wisiały kaski i szelki. - Podejdź tam, a ja za chwilę do ciebie dołączę. - skinęłam głową i ruszyłam na wskazane miejsce. Po chwili dołączył do mnie chłopak, trzymając w ręku jakąś kartę.
    - To od początku. Ja nazywam się Tao i kiedy już przejdziesz trasę, przyjdziesz tu i dokończymy wypełnianie karty. A teraz po pierwsze jak masz na imię?
    - ______ - chłopak kiwnął głową i zapisał coś na kartce. - Czy moje imię jest naprawdę konieczne do przejścia trasy?
    - Do wypełnienia karty tak, ale ja również chciałem je poznać. - zarumieniłam się lekko. - Ile ważysz?
    - Mwoh?
    - Muszę dopasować sprzęt. I powiedz lepiej prawdę, bo inaczej linka cię nie utrzyma. - "dziękuję bardzo, ale te słowa mnie nie zachęcają"
    - 51. - może i nie ważyłam dużo, ale Yuri i Hajin ważyły mniej i przez nie popadałam w kompleksy.
    - Okej. To teraz czas na szelki i kask. - z pomocą Tao założyłam cały sprzęt i wyszłam z nim na dwór. - Teraz nauczę cię kilku podstaw.
    Po dobrych 15 minutach zakończyłam szkolenie i mogłam już zaczynać. Niestety to była ta najgorsza część, a ja na samą myśl o wysokości czułam jak cała zawartość żołądka podchodzi mi do gardła.
     - Nie powiedziałaś mi chyba, którą trasę chcesz przejść.
     - Ja...
     - ______ przejdzie najwyższą trasę. - wściekła spojrzałam na swoich znajomych, którzy w tym momencie do mnie dołączyli.
     - A wy jesteście jej znajomymi? - Tao zdziwiony spojrzał na nowo przybyłe osoby.
     - Ne. - odpowiedzieli chórem.
     - Dobra to ______ idź za tą strzałką, a kiedy dojdziesz do pala z numerem 4 wejdź na niego po drabinie. I nie zapomnij o przypięciu się do liny.
     Uśmiechnęłam się lekko do Tao i ruszyłam w wyznaczonym kierunku. Byłam wściekła na swoich znajomych, którzy musieli się bawić teraz wspaniale, patrząc na mnie. Po co ja się zakładałam, wiedząc że jeśli przegram to będę musiała chodzić kilkanaście metrów nad ziemią. A moje życie będzie zależało od kilku lin. Dzięki bogu, że nie wymyślili czegoś w stylu skoku na bungee.
     Gdy doszłam do wielkiego pala wspięłam się na niego i szybko przypięłam do linek. Niepotrzebnie spojrzałam w dół, bo moje nogi zaczęły dygotać, gdy zobaczyłam jak wysoko się znajduje,
     - Dobra ______. Im szybciej to przejdziesz, tym szybciej staniesz na ziemi. - łatwo mówić, trudniej zrobić, bo gdy zobaczyłam pierwszą przeszkodę, przeraziłam się.
     - _______ dasz radę. To tylko deska. - usłyszałam głos Hyesung'a.
     - A gdzie mam się trzymać? - krzyknęłam. Przede mną znajdowała się płaska, długa deska, po której musiałam przejść. Tylko, że nie było żadnej linki, której mogłabym się chwycić.
     - Jeśli będziesz tu tak stała, to nie minie i dobrze o tym wiesz ____. - postanowiłam jak najszybciej przejść po kładce i spróbować nie patrzeć w dół. Jakie było moje szczęście, gdy dostałam się na drugą stację. Tak, ale wolałabym przechodzić po takich deskach cały czas.
     Kolejna przeszkoda, może i nie była trudna, ale z moim lękiem wysokości nie uśmiechało mi się złapać się linki i skoczyć na ogromną sieć, po której musiałam się wspiąć na kolejną stację.
     - Kto to w ogóle wymyśla? - spróbowałam sięgnąć po linkę, ale była ona zbyt daleko.
     - Musisz się bardziej wychylić. - usłyszałam głos Yuri z dołu.
     - Łatwo ci mówić! - ale dziewczyna miała racje. Skupiałam wzrok na lince i wychyliłam się po nią jeszcze bardziej niż poprzednio. Niestety kiedy już ją złapałam spojrzałam w dół i jak najszybciej cofnęłam się. Dobrze, że nie puściłam tej głupiej liny, bo inaczej znów musiałabym po nią sięgać.
     Przytrzymałam linę jak najmocniej, podeszłam do krawędzi i skoczyłam na siatkę. W ostatniej chwili włożyłam stopę do jednej z dziur, więc mogłam teraz złapać się rękoma grubej liny. No i teraz zaczęło się dopiero piekło. Wspinaczka była strasznie wyczerpująca i moje ręce ledwo wytrzymywały, a przede mną jeszcze połowa drogi.
     Nagle poczułam jak kropla wody kapnęłam na moją dłoń. Po chwili poczułam to samo na drugiej, a nim się obejrzałam zaczęło strasznie lać. Musiałam jak najszybciej znaleźć się na kolejnej stacji, bo moje dłonie zaczęły już po woli ślizgać się na mokrej przeszkodzie.
     - Jeszcze chwilę _______. Jeszcze trochę. - po dziesięciu minutach męczarni byłam już na miejscu. Jakie było moje przerażenie, gdy spojrzałam w dół i uświadomiłam sobie, że jestem jeszcze wyżej niż poprzednio.
     - Yah! Ja was kiedyś zabiję! - krzyknęłam do znajomych, ale zobaczyłam, że nie ma ich na dole. że nikogo nie ma na dole. Rozejrzałam się dookoła i uświadomiłam sobie, że wszyscy jeszcze szybciej zaczęli przechodzić swoje trasy, by jak najszybciej znaleźć się na dole i ukryć przed deszczem.
      Miałam zamiar zrobić to samo, ale gdy spojrzałam na kolejny punkt trasy, ledwo co trzymałam się na nogach. Na dwóch linach zaczepiona była mokra kłoda, a na górze wisiały tylko dwie linki, których musiałam się złapać.
      - Jak mam po tym przejść? - z rozpaczą spojrzałam na swoje trzęsące się nogi i znów na mokre drewno.
      - ______ co ty tam jeszcze robisz? - spojrzałam na Tao, który krzyczał w moją stronę.
      - Ja... - poczułam jak do moich oczu zaczynają napływać łzy. - Ja boję się.
      - Poczekaj tam chwilę. - kiwnęłam głową i zobaczyłam jak chłopak biegnie do budynku. Objęłam pnia drzewa na którym przymocowana była stacja na której stałam. Po około dwudziestu pięciu minutach, zobaczyłam jak Tao, w przemoczonym ubraniu (moje nie wyglądało lepiej) staje na tej samej stacji co ja.
       - Co ci się stało? - spojrzał na mnie, ale ja spuściłam głowę, by nie zobaczył moich łez. - Czemu płaczesz? - chłopak podszedł bliżej i objął mnie ramieniem. Poczułam wtedy przypływ ciepła i spojrzałam na chłopaka.
       - Gdyby nie ten głupi zakład, to nie musiałabym teraz przed jeszcze długą trasą, która jest cała mokra. Na dodatek mam lęk wysokości i gdy tylko spojrzę w dół zaczyna mi się kręcić w głowie. - przyznałam i zobaczyłam jak na twarzy chłopaka pojawia się lekki uśmiech.
        - Posłuchaj mnie _____. Pomogę ci teraz przejść resztę trasy, a ty obiecasz mi, że już nigdy nie wejdziesz na park linowy. Rozumiesz?
        - Ne. - skinęłam głową i zaśmiałam się, a chłopak mi zawtórował.
        - Dobra to teraz ja pójdę pierwszy, a ty tu poczekasz. Jak przejdę na drugą stronę, to wtedy ty przejdziesz. I nie bój się. - jeszcze mocniej objął mnie ramieniem. - Spróbuj zapamiętać jak stawiam kroki. Okej? - kiwnęłam głową i zobaczyłam jak chłopak wchodzi na przeszkodę, a po chwili jest po drugiej stronie. - Teraz twoja kolej.
         Może i nie szło mi najgorzej, choć przejście zajęło mi sporo czasu. Kroki stawiałam bardzo ostrożnie, a moje ręce lekko już drętwiały, ponieważ trzymałam się linek na górze jak najmocniej mogłam. Już byłam prawie na miejscu i miałam już wchodzić na drewnianą stację, gdy poczułam jak ręka Tao obejmuje mnie w pasie i ciągnie w jego stronę. W tym samym momencie poczułam jak moje serce zaczyna bić coraz szybciej i to na pewno nie przez wysokość.
        - To idziemy dalej? - cała czerwona na twarzy kiwnęłam głową i ruszyłam na kolejną przeszkodę.
      Przechodzenie trasy z Tao okazało się najprostszą rzeczą na świecie. Gdy tylko widziałam jego uśmiech, od razu zapominałam o tym że znajduję się kilkanaście metrów nad ziemią, a moje nogi przestawały się trząść.
      Każdy krok stawiałam pewnie, co swoją drogą i tak nic nie dawało, bo moje buty i tak ślizgały się na mokrej powierzchni.
      Po niecałej godzinie został nam tylko zjazd po linie.
      - Zjadę pierwszy. - przyglądałam się jak z wprawą przepina wszystkie klamry, a po chwili widziała już jak zjeżdża po długiej linie.
      - Ale ja tu nie zjadę. - spojrzałam w dół i od razu się cofnęłam. Zjeżdżać kilkanaście metrów nad ziemią i nie mając nic pod stopami - W życiu.
      - ______ teraz ty! - usłyszałam głos Tao i drżącymi rękami przypięłam się do liny. Ustawiłam się na krawędzi stacji, podkurczyłam nogi, ale nie miałam siły by odepchnąć się i zjechać na dół. - ______ nie bój się! Jestem na dole i złapię cię! Nic ci nie będzie! - wzięłam głęboki oddech i kiwnęłam głową, choć wiedziałam, że z tej odległości chłopak i tak nie mógł tego dostrzec. Zamknęłam oczy i odepchnęłam się nogami. Mocno zaciskałam ręce na pasku szelek, choć nawet jakby miała spaść to i tak nic by nie pomogło. Ale zawsze czułam się wtedy pewniej.
      Czułam jak wiatr oplata moje ciało, a ja gnam w dół jak na karuzeli. Dopiero po chwili zorientowałam się że stoję, a wokół czuję ciepło. Otworzyłam oczy i spojrzałam przed siebie. Na moją twarz wypłynęły wielkie rumieńce, gdy uświadomiłam sobie że moja twarz wtulona jest w tors Tao.
     Bardzo szybko odsunęłam się od niego i lekko ukłoniłam.
     - Komawo.
     - Widzisz nie było tak źle, jakby się mogło wydawać.
     - Było jeszcze gorzej. - zaśmiałam się, a chłopak mi zawtórował. - Myślę, że powinniśmy udać się dokończyć uzupełnianie karty.
     - Ne. - ruszyliśmy razem do drewnianej recepcji, a ja poczułam lekki smutek. Myślałam, że choć chwilę dłużej pobędziemy sami i porozmawiamy, ale widać dla niego ważniejsze były papiery.
     Weszliśmy do ciepłego pomieszczenia, a chłopak od razu ruszył do recepcji. Ja skierowałam się za to do ściany ze sprzętem by pozbyć się tej uprzęży śmierci, którą miałam na sobie.
     - Podobało się? - usłyszałam głos Tao i odwróciłam się do niego.
     - To chyba wiadome? - zdjęłam kask i odłożyłam go na miejsce. - Oczywiście, że się podobało. - chłopak zaśmiał się słysząc sarkazm w moim głosie.
     - Uzupełniłem większość informacji. Został tylko numer telefonu.
     - Numer telefonu? To potrzebne? - spojrzałam na jego zawadiacki uśmieszek. - Pokaż mi tą kartę.
     - Numer jest dla mnie. Jeśli nie masz oczywiście nic przeciwko? Pomyślałem, że możemy się wspólnie wybrać na bungee.
     - Taa... a później skok ze spadochronem. - wyrwałam mu z ręki kartkę i długopis. - Wystarczy jeśli wybierzemy się do kina. - uśmiechnęłam się i podałam mu zapisany numer.
     - To było na drugim miejscu, ale skoro wolisz kino.
     - Do usłyszenia. - ruszyłam do wyjścia z budynku, ale usłyszałam śmiech chłopaka.
     - Zastanów się jeszcze nad tym.
     - Arraso, arraso - zaśmiałam się i wyszłam z recepcji. - Taa jasne, że pójdziemy na bungee.

13 komentarzy:

  1. Mogłabym prosić o scenariusz z JungKook'iem?
    A tak w ogóle to ciekawie ci te scenariusze wychodzą :D Mi osobiście bardzo się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję ^.^ I już myślę nad twoim zamówieniem :)

      Usuń
  2. Świetny scenariusz , mógłby byc trochę dłuższy bo mam nie dosyt , ale i tak mi sie podobał . Był śmieszny bo nie wyobrażam sobie Tao w tej roli szczególnie że on sam przy czymś takim, piszczał by jak baba. :D Ja bym chętnie przeczytała coś z Markiem z GOT7 :3 Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z miłą chęcią napiszę scenariusz z Markiem ^.^ Szczególnie, że jest on moim biasem w GOT7. Już zapisałam go do listy zamówień :)

      Usuń
    2. Moim też :3 Mark forever <3 Dziękuje bardzo :*

      Usuń
  3. Dzięki dzięki dzięki za ten scenariusz świetny jest po prostu. Nie wiem czy jest jakiś limit na zamówienia ale ja bym chciała jeszcze z Xiuminem jeśli możesz i nie masz dosyć zamówień :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopisałam do listy zamówień, ale będziesz musiała trochę poczekać. A w czasie czekania zapraszam do przeczytania innego scenariusza z Xiuminem, który znajduje się już na blogu *.*

      Usuń
    2. ok rozumiem i poczekam i z góry dziękuje. Czytałam tamten scenariusz z Xiuminem i bardzo mi się podobał ale poprosiłam jeszcze raz bo Xiumin stał się moim biasem od niedawna tak więc pomyślałam że zamówię.
      Pozdrawiam i życze weny :)

      Usuń
  4. Wspaniały scenariusz, ja bym poprosiła o jakiś z Lu Hanem <3 Życzę weny i więcej sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniały scenariusz, ja bym poprosiła o jakiś z Lu Hanem <3 Życzę weny i więcej sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Wspaniały scenariusz, ja bym poprosiła o jakiś z Lu Hanem <3 Życzę weny i więcej sukcesów :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja poproszę o scenariusz z Baekho(NU'EST)

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo mi sie podobał ten scenariusz (*^ω^*) Czy mogłabym zamówić scenariusz z Baekhyungiem z EXO?

    OdpowiedzUsuń