sobota, 23 sierpnia 2014
Xiumin [EXO] - Tylko tyle mogę dla ciebie zobić
- Co oni robią? Zaatakowały ich fanki, że się tak wydzierają? - powiedziałam sama do siebie i po raz czwarty tego dnia zapukałam do drzwi mieszkania EXO. Jako ich przyjaciółka często przychodziłam do ich dormu, ale zawsze zapominałam brać zapasowych kluczy, za co znowu skarciłam się w duchu. I nagle ktoś otworzył drzwi, a ja przekroczyłam próg dormu zespołu.
- Annyeong! - uśmiechnięta, krzyknęłam do domowników, ale od razu tego pożałowałam. Gdy tylko weszłam do mieszkania, jakaś bardzo mądra osoba rzuciła we mnie brudną bielizną, która wylądowała na mojej głowie. - Który to rzucił! - krzyknęłam jeszcze głośniej niż poprzednio. - Który chce zginąć?
- Noona nic ci nie jest?! - usłyszałam krzyk Tao, który biegł w moją stronę.
- Chyba jeszcze nikogo nie zabiła śmierdząca bielizna? - uśmiechnęłam się do chłopaka, choć w głębi serca czułam złość. Ale chyba nikt normalny nie umie się oprzeć takiemu słodziakowi. A przynajmniej tak było w moim przypadku.
- Nic ci nie jest ______? - po chwili oprócz Tao, wokół mnie stała połowa zespołu.
- To był żart, ale gdybyśmy wiedzieli że to ty, na pewno nie rzucilibyśmy. Przysięgamy. - próbował wytłumaczyć Baekhyun.
- Rozumiem oppa. I może wejdziemy do salonu, a nie będziemy stać w korytarzu? - cała szóstka zgodnie kiwnęła głowami i ruszyliśmy do salonu, gdzie czekała reszta.
- ______ noona przyszła! - zawołał wesoło Sehun.
- Tęskniliśmy. - usłyszałam głos lidera, który podszedł i przytulił mnie.
- Suho hyung tylko się nie popłacz. - zażartował Chanyeol, na co lider szybko odsunął się ode mnie.
- Suho oppa przynajmniej mnie przywitał. - odwróciłam się do rapera.
- Mianhe. - Chanyeol uśmiechnął się przepraszająco, a ja podeszłam do niego i poczochrałam mu włosy.
- Noona przyniosłaś nam jakieś prezenty? - rzucił Tao siadając na kanapie.
- Czy ktoś coś mówił o prezentach? - Kris wyszedł z jednego z pokoi.
- Tao nie ładnie tak żądać od kogoś prezentów. - Kai skarcił młodszego siadając obok niego. - Ale myślę, że _______ na pewno coś przyniosła. - spojrzałam z niedowierzaniem na Jongin'a, ale ten tylko się do mnie uśmiechnął.
- Zawsze coś przynosi. - odezwał się Chen, który usiadł po drugiej stronie Tao.
- A nawet jeśli przynoszę, to czy kiedykolwiek wy coś mi daliście? Tak bez okazji. - zatkało ich. Było to widać po ich minach i wzroku spuszczonym w dół. - Czy przypadkiem nie wróciliście z Chin? I nie tłumaczcie się, że nie mieliście czasu. Wystarczyłby zwykły kamyk. - Kamyk? Na prawdę _______ nic lepszego nie przyszło ci do głowy? Ale trzeba przyznać, że jeszcze nigdy nie dostałam żadnego prezentu, od zespołu. Oczywiście nie licząc urodzin, o których prawie zapomnieli.
Widząc, że zrobiło im się przykro, przewróciłam oczami i sięgnęłam do torby. Po kolei podchodziłam do każdego i dawałam małą paczuszkę z ciasteczkami własnej roboty.
- Tylko nie mów "A nie mówiłem". - powiedziałam do Kai'a, gdy ten dostawał swój prezent. - Została mi jedna paczka. Kogoś nie ma? - spojrzałam na chłopaków.
- Xiumin poszedł kupić coś do jedzenia. - wyjaśnił Sehun, który otwierał już opakowanie ciastek.
- To może nie powinniście tego teraz jeść? - ale było już za późno. Cała jedenastka objadała się teraz ciasteczkami. Znowu przewróciłam oczami i ruszyłam do pokoju Minseok'a. Przecież nie mogłam o nim zapomnieć, był moim przyjacielem. Weszłam do pokoju i położyłam paczuszkę na jego szafce nocnej. - Mam nadzieje, że będzie smakować. - odwróciłam się i wyszłam z pokoju.
- Kiedy on wróci? Jestem głodny! - zaczęłam śmiać się ze skamlenia Baekhyun, gdy nagle z korytarza dobiegł dźwięk otwieranego zamka. - W końcu! - krzyknął wokalista i pognał w stronę drzwi. Zaraz zanim ruszył D.O.
- Baekhyun zostaw te torby! - wszyscy w salonie wybuchli śmiechem - Nie, nie potrzebuję pomocy - Kyungsoo wszedł do salonu z reklamówkami i spojrzał na nas. - Czy moglibyście go ode mnie zabrać?
- Baekhyun choć może znajdzie się coś jeszcze w mojej torebce? Jakieś porzucone ciastko? - gdy tylko dokończyłam zdanie, chłopak od razu ruszył w moją stronę. Zaraz po nim wszedł Xiumin - Annyeong Minseok oppa. - ukłoniłam się lekko w stronę najstarszego. Ten tylko kiwnął głową i usiadł na kanapie. Zrobiło mi się trochę przykro, ale odwróciłam się szybko i spojrzałam na głodomora, który dobierał się do mojej torby.
- ______, to co znajdzie się jeszcze jakieś ciastko? - spytał Baekhyun i zrobił słodką minkę.
- Oppa na mnie nie działa twoje aegyo. - pokazałam mu język i usiadłam na drugiej kanapie patrząc, jak chłopak robi smutną minkę i masuję swój brzuch.
- Ale ja na prawdę jestem głodny! - znów zaskamlał.
- Czy możesz być ciszej hyung? - Kai zwrócił mu uwagę, na co ten zrobił obrażoną minę i odwrócił się plecami do Jongin'a.
- Może pooglądamy telewizję? - zaproponował Lay, który usiadł na kanapie i sięgnął po pilota. Włączył telewizor i na ekranie zaczęła lecieć reklama nowej sieci restauracji.
- Zrobiłeś to specjalnie! - krzyknął Baekhyun.
- Mówiłem, żebyś był ciszej hyung! - w salonie wybuchła awantura, a ja przyglądając się całej sytuacji sama zaczęłam robić się głodna. Złapałam się za brzuch by powstrzymać burczenie.
- D.O. na pewno zrobi coś pysznego. - usłyszałam głos Luhana i uśmiechnęłam się w jego stronę.
- Na pewno. Jestem strasznie głodna.
Po kłótni i oglądaniu telewizji w nieskończoność, w końcu doczekaliśmy się jedzenia. D.O. zawołał kogoś do pomocy i wraz z Suho i Tao przygotował prawdziwą ucztę. Na stole znajdowały się miski pełne kimchi, ryżu z wołowiną i mojego ulubionego bibimbapu. Wszyscy jedliśmy, aż nam się uszy trzęsły.
- Kyungsoo oppa to jest przepyszne. - uśmiechnęłam się w jego stronę, a on odwzajemnił go. Nagle Chen wpadł na świetny pomysł.
- Co wy na to żeby obejrzeć film? - spojrzał pytająco na wszystkich siedzących przy stole.
- Jongdae oppa ma rację. - klasnęłam w ręce i posłałam mu promienny uśmiech.
- A kto pozmywa? - po wypowiedzi Kris'a, przy stole zapadła głucha cisza.
- Może zdecydujemy po filmie. - zaproponowałam i po chwili wszyscy siedzieliśmy przed telewizorem. Ja, Tao, Baekhyun, Chanyeol i Chen na podłodze, a reszta rozsiadła się na obu kanapach.
- Cicho film się zaczyna. - Suho uciszył wszystkich i w spokoju zaczęliśmy oglądać.
- Ale jaki to film? - spytałam szeptem Chanyeol'a który siedział obok mnie.
- Horror. - szepnął w odpowiedzi, ale niezbyt cicho, ponieważ siedzący po mojej drugiej stronie Tao, aż wzdrygnął się na dźwięk tego słowa.
- Horror! - krzyknął na cały salon maknae.
- Tao ciszej! - cały zespół równocześnie uciszył przestraszonego chłopaka. Wiedziałam jak młodszy bardzo boi się strasznych filmów, więc pogłaskałam go po głowie, a ten położył ją na moim ramieniu.
- Dziękuję noona. - szepnął i znów w spokoju zaczął oglądać film. Po chwili poczułam coś na drugim ramieniu i spojrzałam w tamtą stronę. Widać Chanyeol podłapał pomysł od Tao i również położył głowę na moim ramieniu.
- Nie przesadzasz oppa? - szepnęłam, ale ten tylko potrząsnął głową. Przewróciłam oczami i odwróciłam się w stronę telewizora.
W czasie oglądania, po kolei każdy z zespołu wychodził do pokoju. Nie jestem pewna, czy byli zmęczenie i poszli spać, czy wiedzieli że po filmie ktoś będzie musiał pozmywać i bali się że to na nich spadnie to zadanie. Najciężej miał Suho, który musiał zaprowadzić przestraszonego Tao do pokoju, a młody tak się bał, że nie chciał nawet wstać z podłogi.
Gdy tylko film się skończył, w pokoju zostałam tylko ja i przysypiający Xiumin. Wstałam i podeszłam do chłopaka. Dotknęłam jego ramienia, a on natychmiastowo otworzył oczy.
- Oppa idź do pokoju spać. - spojrzał na mnie, ale nie ruszył się z miejsca.
- Ale naczynia.
- Ja pozmywam, a ty oppa idź już spać.
- Ale jest już późno i ciemno, a ty nie jesteś jeszcze w domu. Nie możesz wracać jeszcze później.
- Nie boję się ciemności jak Tao. I jestem dużą dziewczynką. Pozmywam i wrócę do siebie obiecuję, a teraz idź spać oppa. - po krótkim namyśle wstał i ruszył w stronę swojego pokoju. Przyglądałam mu się dopóki nie zamknęły się za nim drzwi. Wtedy odwróciłam się na pięcie, wyłączyłam telewizor i zaczęłam partiami wynosić brudne naczynia do kuchni. Uwierzcie, ale po trzynastoosobowym obiedzie zostaje mnóstwo brudnych naczyń.
Gdy przeniosłam już wszystkie naczynia do zlewu, zapaliłam małą lamkę w kuchni i zaczęłam zmywać. Po pięciu minutach prawie spałam na stojąco i gdy pomyślałam o powrocie do domu, aż chciało mi się płakać. Ja zasnę w drodze do domu.
Nagle w pomieszczeniu zaświeciło światło, a ja wystraszona upuściłam talerz, który akurat trzymałam. Naczynie rozbiło się na podłodze, a ja szybko spojrzałam w stronę drzwi.
- Minseok oppa? Wystraszyłeś mnie. - odetchnęłam z ulgą, że nie jest to żaden włamywacz i ukucnęłam by pozbierać odłamki porcelany, które zostały po talerzu. - Mianhe za to. - wskazałam na talerz. - Mogę go odkupić albo oddać pieniądze. Nie powinnam chyba oglądać horrorów. Mają na mnie zły wpływ. - uśmiechnęłam się do siebie i zobaczyłam jak druga para rąk zaczyna zbierać resztki naczynia. Spojrzałam na Xiumina, ale ten nie patrzył na mnie, tylko na podłogę . - Nie ja to pozbieram. - wzięłam od niego małe kawałeczki. Niestety zbyt szybko, bo jedna z ostrych krawędzi zraniła dłoń chłopaka. - O nie! - szybko wstałam i pociągnęłam za sobą Xiumina, kazałam mu usiąść na krześle, a sama zaczęłam szukać po szafkach apteczki.
- Uważaj. - odwróciłam się w jego stronę, a on tylko kiwnął głową na miejsce w którym rozbił się talerz. Prawie weszłam na małe kawałki porcelany.
- Komawo - powiedziałam i znów zaczęłam szukać apteczki, tym razem uważając gdzie stawiam stopy. - Jest! - uśmiechnęłam się patrząc na apteczkę, odwróciłam się i podeszłam do chłopaka. Ukucnęłam i sięgnęłam po jego rękę, ale ten ją zabrał
- Nie trzeba ______.
- Trzeba. Trzeba. - znów sięgnęłam, ale tym razem nie protestował. - Mianhe to moja wina. - wyjęłam wacik i nasączyłam go wodą utlenioną. - Może zapiec. - ostrzegłam i przyłożyłam mokry wacik do zranionej skóry.
- Aish.
- Mianhe. To już koniec. - wyjęłam plaster i zakleiłam rankę.
- Czemu tak często przepraszasz? - spojrzałam na chłopaka, który patrzył prosto w moje oczy.
- Bo źle postąpiłam, w takich momentach się przeprasza. - wstałam i zabrałam apteczkę, by odłożyć ją na miejsce.
- Mianhe. - usłyszałam i szybko się odwróciłam. - To przeze mnie stłukłaś talerz.
- Ani. To ja trzymałam talerz, a ty nawet go nie dotknąłeś.
- Ale to ja zapaliłem światło. I to przez to się wystraszyłaś.
- No dobrze. Teraz idź spać, na pewno jesteś zmęczony. - znów się odwróciłam, by zamknąć szafkę do której schowałam apteczkę.
- Były na prawdę smaczne. - zdumiona znów odwróciłam się w jego stronę.
- Smaczne?
- Te ciastka. Były na prawdę smaczne.
- Kamawo. - zarumieniłam się przez komplement. Tylko Xiumin pochwalił mój wysiłek.
- Też mam dla ciebie prezent. - wstał z krzesła i powoli podszedł w moją stronę.
- Nie musisz. - uśmiechnęłam się i widząc jak mała dzieli nas już odległość, odsunęłam się do tyłu. Niestety natrafiłam na blat, przez co mój plan poszedł na nic.
- Od dawna chciałem ci coś dać, ale nie mogłem się zdecydować na co zasługujesz. Gdy już wymyśliłem, nie mogłem podarować ci tego przy chłopakach. Wiesz jacy są. Czekałem na odpowiedni moment. I choć teraz jesteś wystraszona i martwisz się o moją dłoń, muszę to zrobić bo taka okazja może już się nie zdarzyć. - po czym zaczął przybliżać się do mnie coraz bliżej. Zamknęłam oczy i czekałam na jego ostateczny ruch. Po chwili poczułam jego ciepłe usta na swoich. Jeszcze nigdy nie czułam podobnego uczucia, które wypełniało mnie teraz. Czułam jak robi mi się gorąco, ale za żadne skarby nie chciałam stracić ciepła, które podarował mi Minseok. Gdy jednak jego twarz powoli oddalała się od mojej, poczułam niedosyt.
- Kamawo. - zarumieniłam się, a on uśmiechnął się i przybliżył do mojego ucha. Czułam jego oddech na swojej skórze i znów zaczęło mi być okropnie gorąco.
- Tylko tyle mogę dla ciebie zrobić. Tylko tyle mogę ci dać. - oddalił się i spojrzał na moją twarz. Po jego słowach poczułam ogromne wzruszenie i nie mogłam powstrzymać łez, które spłynęły po moich policzkach. - Uljima. - wyszeptał. - Mianhe. - wytarł łzy opuszkami swoich palców.
- Za co?
- Nie chciałem cię zranić. - potrząsnęłam głową i szybko go przytuliłam. On odwzajemnił uścisk i zaczął głaskać mnie po głowie.
Dopiero po kilku minutach wypuściłam go z objęć i przetarłam policzki. Byłam taka szczęśliwa i wzruszona, nie mogłam powstrzymać uśmiechu, który sam malował mi się na twarzy.
- Wracasz do siebie? - spytał, a jego mina wyrażała, że bardzo by tego nie chciał.
- Boję się. - gdy wypowiedziałam te słowa, on tylko uśmiechnął się z ulgą i spojrzał na niepozmywane naczynia.
- Zostawmy to, rano ktoś to posprząta. - kiwnęłam głową, a on tylko złapał mnie za rękę i pociągnął lekko za sobą. Zgasił światło w kuchni, przez co w całym domu zrobiło się ciemno. Ale dopóki Minseok trzymał mnie za rękę, czułam się bezpiecznie.
- Gdzie idziesz?
- Do łóżka. - odpowiedział i w tym samym momencie usłyszałam skrzypnięcie drzwi jego pokoju.
- A-ale j-ja . - weszliśmy do jego pokoju, ale ja nie mogłam tak tego zostawić. - Nie mogę. Pójdę położyć się na kanapie. - zabrałam dłoń i już miałam wyjść, ale Xiumin mnie powstrzymał.
- Nie pozwolę ci spać na kanapie. - podszedł i mnie przytulił. - Nie masz się czego bać. - kiwnęłam głową, a on pociągnął mnie za sobą w stronę łóżka. Gdy położyliśmy się on znów mnie przytulił, a je wtuliłam się w jego tors. - Saranghaeyo. - usłyszałam jego szept, a po chwili poczułam jego usta na swoim czole.
- Saranghaeyo oppa.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)

Cudo <3
OdpowiedzUsuńWeny!
mega wciągający i cudny :)
OdpowiedzUsuńCudne!
OdpowiedzUsuń