poniedziałek, 17 października 2016

Youngjae [GOT7] - Dla ciebie wszystko


Dziś scenariusz z Youngjae z GOT7 na życzenie (Nurbanu), więc mam nadzieję, że się wam spodoba. Po tak długiej przerwie, boje się jak będziecie reagować, więc dajcie znać w komentarzach, co sądzicie ^^
Nie przedłużając, zapraszam~



     - Tak, będę za dziesięć minut - stanęłam przed windą i wcisnęłam przycisk. Po chwili drzwi otworzyły się, a ja chowając telefon do torebki, weszłam do środka. I tak byłam już spóźniona na spotkanie, dlatego chciałam znaleźć się jak najszybciej na dole.
     Wejść zaczęło się już zamykać, ale w tej samej chwili zauważyłam jak czyjaś ręka je zatrzymuje, a następnie wchodzi do środka. Gdy tylko zauważyłam kto właśnie stanął obok mnie, na mojej twarzy pojawił się grymas. Youngjae pospiesznie pisał coś na telefonie i mogłam założyć się o swoje ostatnie pieniądze, że on również był spóźniony.
     Z Youngjae znaliśmy się od najmłodszych lat, bo mieszkaliśmy na przeciwko w jednym bloku. Bardzo dobrze pamiętam nasz pierwsze spotkanie, kiedy tylko wprowadziłam się tutaj z rodzicami. Od razu złapaliśmy wspólny kontakt i w krótkim czasie staliśmy się prawdziwymi przyjaciółmi. Zawsze robiliśmy wszystko razem i chociaż często się sprzeczaliśmy, to nasze kłótnie nie trwały dłużej niż pół dnia.
     Oczywiście do czasu, kiedy Youngjae poznał swoją dziewczynę. Od kiedy zaczął z nią chodzić, przestaliśmy się spotykać i spędzać tak dużo czasu. W pewnym momencie nasz kontakt się urwał.
     Winda ruszyła w dół i dopiero wtedy chłopak schował telefon do kieszeni i spojrzał w moją stronę.
     - Hej - posłał w moją stronę lekki uśmiech, na co ja kiwnęłam jedynie głową, przewracając oczami. Może i było to nie miłe z mojej strony, ale nie mogłam nic na to poradzić. Dlatego zniecierpliwiona wpatrywałam się w ekranik, na którym pojawiały się kolejne numery mijanych pięter.
     Nagle winda zatrzymała się, a ja zachwiałam się. Pewnie uderzyłabym o jedną ze ścian, gdyby nie Youngjae, który złapał mnie za ramię i pociągnął w swoją stronę.
     - Dzięki - szybko odzyskałam równowagę i odsunęłam się od chłopaka. Spojrzałam na mały ekranik, mając nadzieję, że winda znów zacznie zjeżdżać w dół. Niestety nic się nie działo, a ja z każdą chwilą byłam coraz bardziej zła. Nie dość, że byłam już spóźniona, to na dodatek musiałam utknąć w windzie. Nie wspominając o tym, że utknęłam w niej z chłopakiem.
     - Dlaczego to nie chce jechać? - ze złością wcisnęłam jeden z guzików windy, a następnie następny i kolejny - No rusz się! - wściekła kopnęłam jedną ze ścianek.
     - Wiesz, że nic ci to nie da? - odwróciłam się w stronę chłopaka, który oparty po drugiej stronie, stał całkowicie spokojny.
     - W przeciwieństwie do ciebie, nie mam zamiaru zostać tutaj choć chwili dłużej.
     - Na twoim miejscu nie wściekałbym się i przestał uderzać...
     - Nie chcę wiedzieć, co zrobiłbyś na moim miejscu, rozumiesz? - wściekła jeszcze chwilę próbowałam wciskać po kolei przyciski. Jednak Youngjae miał rację i to nic nie pomagało, więc z westchnieniem usiadłam na podłodze, przymykając powieki.
     Przez kolejnych dziesięć minut próbowałam się uspokoić, ale nie pozwalały mi dźwięki przychodzących wiadomości. Spojrzałam wściekła w stronę chłopaka, który tak jak ja usiadł pod ścianą i co chwila odpisywał na wiadomości tekstowe.Wystarczyło jedno spojrzenie na ten jego uśmieszek, aby zorientować się z kim rozmawia.
     - Możesz wyłączyć to cholerstwo? - nawet na mnie patrząc, schował telefon do kieszeni. Odetchnęłam z ulgą, jednak po chwili usłyszałam przyciszony dźwięk - Miałeś to wyłączyć!
     - Tak bardzo ci to przeszkadza?
     - Miałam być właśnie w drodze na spotkanie, ale mam ogromnego pecha i winda, którą jechałam zepsuła się. Dodatkowo utknęłam w niej z chłopakiem, którego obecności nie potrafię znieść, a on nie przejmując się zaistniałą sytuacją, piszę do swojej dziewczyny, która wysyła chyba trzysta wiadomości na minutę! Przepraszam, ale bardzo mi to przeszkadza - przeczesałam włosy czekając na jego reakcję. Jednak nie spodziewałam się słyszeć jego śmiechu - Bawi cię to?
     - Nie potrafisz ze mną wytrzymać?
     - To chyba jasne? - miałam dość uśmieszku, który pojawił się na jego twarzy. Czy mu naprawdę trudno było zrozumieć? - Zauważ, że zerwałam nasz kontakt prawie dwa lata temu. Przecież bez powodu bym tego nie zrobiła. Ale ty wciąż myślisz tylko o sobie i nawet w tej chwili nie wyłączysz swojego telefonu, choć prosiłam - nawet się nie ruszył - Co z ciebie za idiota.
     - A jaki był prawdziwy powód? - zdziwiona usłyszałam jego głos.
     - Przecież powiedziałam! - przeczesałam włosy, odwracając głowę w jego stronę - Możesz to wyłączyć? - odpowiedziałam już spokojniej.
     Youngjae sięgnął po telefon i wyłączył go, z powrotem chowając go do kieszeni.
     - A teraz powiedz jaki był powód?
     - Już powiedziałam - spojrzałam na ekranik, gdzie wyświetlał się numer piętra.
     - _______ nie okłamuj mnie. Przyjaźniliśmy się od kiedy skończyliśmy cztery latka, a ty pewnego dnia przestałaś się do mnie odzywać. Zerwałaś kontakt i zmieniła się w dziewczynę, które zawsze wyśmiewałaś i obrażałaś - czułam na sobie jego wzrok, ale słysząc jego spokojny głos nie miałam odwagi spojrzeć w jego stronę - Myślisz, że uwierzę w twoje puste słowa? Kłóciliśmy się nie raz i znam cię na wylot, dlatego wiem, że to co mówisz nie jest prawdą - do oczu napłynęły mi łzy. Nie miałam siły by słuchać tego choć chwilę dłużej. Miałam nadzieję, że usłyszę dźwięk dźwigni, co oznaczałoby o włączeniu windy. Niestety nic się nie działo.
     - Skoro znasz mnie tak dobrze, to dlaczego tak trudno ci to zrozumieć? - spuściłam głowę, by chłopak nie mógł widzieć mojej twarzy i oczu, z których zaczęły spływać łzy - Dlaczego nie zareagowałeś wcześniej?
     - Na co? - słyszałam jak przesuwa się w moją stronę.
     - Na to jak pozwoliłeś tej idiotce, zrujnować naszą przyjaźń! - krzyknęłam, ocierając łzy - Nigdy nie spodziewałam się, że pozwolisz mnie tak traktować!
     Poczułam jak przyciąga mnie do siebie i tuli z całych sił. Tak bardzo mi tego brakowało. Przez tak długi czas, widując go w szkole, autobusie lub na mieście, miałam ochotę podbiec i rzucić się mu w ramiona. Tęskniłam za jego ciepłem, zapachem i czasem, który razem spędzaliśmy.
     - Ona wysyłała mi dziwne wiadomości. Zaczęła mnie szantażować, a ja nie chciałam żeby twój związek rozpadł się przeze mnie. Nie mogłam tego dłużej znieść, ale nie mogłam ci o tym powiedzieć. Widziałam dobrze jak jesteś szczęśliwy - wypowiadając te słowa, poczułam jak spada ze mnie pewien ciężar - Tak bardzo nie chciałam tego robić, ale nie widziałam innego wyjścia. Ta więź między nami była dla mnie najważniejsza, a ja ją tak łatwo zniszczyłam.
      - Nic nie zniszczyłaś - przysunął mnie jeszcze bliżej, całując w czubek głowy - Nie chcę, abyś myślała, że to przez ciebie. Nie zrobiłaś niczego złego, wręcz przeciwnie - odsunęłam się od niego, wycierając mokrą od słonych łez, twarz.
      - Co masz na myśli? - widziałam jak przez chwilę się waha, ale po kilku sekundach na jego twarz znów powrócił uśmiech.
      - To, że dzięki tej dłużej przerwie zrozumiałem co jest dla mnie ważne - chciałam dopytać, o co dokładnie mu chodzi, ale w tym samym momencie, winda ruszyła w dół. Po chwili drzwi się otworzyły, a my mogliśmy już wyjść.
      Oboje zerwaliśmy się na równe nogi, widząc stojących przed nami dwóch mężczyzn. Youngjae złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia.
      - Wszystko już będzie dobrze - chłopak przytulił mnie ponownie, a ja nie miałam zamiaru się odsuwać. Czekałam na to tak długo i nie miałam zamiaru znów tego wszystkiego spaprać.
      Po dłużej chwili brunet odsunął się, a ja mogłam zauważyć, że jego uśmiech przygasł.
      - Muszę teraz iść, ale spotkajmy się dziś wieczorem - kiwnęłam głową, ciesząc się jak małe dziecko, że znów będę mogła z nim porozmawiać tak jak za dawnych czasów - Pamiętasz nasz miejsce spotkań?
      - Za kogo ty mnie masz? Oczywiście, że pamiętam.
      - Spotkajmy się za dwie godziny - kolejny raz kiwnęłam głową i pomachałam mu na pożegnanie, widząc jak szybko wybiega z klatki.

***

     Czekałam na Youngjae w naszym dawnym miejscu spotkań. Był to stary plac zabaw w parku, niedaleko naszego osiedla. To miejsce przywoływało wiele wspomnień i powodowało wielką radość.
     Pomimo mrozu i ciemnego już nieba, czekałam wciąż na bruneta, nie mogąc doczekać się, aż znów się zobaczymy. Przez te dwa lata wiele razy myślałam, o tym co zrobiłby Youngjae dowiadując się prawdy, ale nie sądziłam, że mi wybaczy. Przecież sama przekreśliłam naszą przyjaźń. Może gdybym była taką osobą, jaką udawałam, dałabym radę postawić się tym szantażom i obraźliwym komentarzom wysyłanych pod moim adresem, przez dziewczynę przyjaciela.
     - Przepraszam, że tak długo czekałaś - uśmiechnięta spojrzałam jak chłopak siada obok mnie na jednej z ławek - Jak spotkanie?
     - Nie byłam na żadnym spotkaniu - zaśmiałam się widząc zdziwienie wypisane na twarzy towarzysza - To nie było nic ważnego - poza tym nie było to towarzystwo, w którym czułam się najlepiej - A ty gdzie byłeś?
     Nastała chwila ciszy, a ja nie za bardzo wiedziałam co zrobić. Czy on zamierzał powiedzieć mi coś ważnego?
     - Zerwałem z nią - otworzyłam szerzej oczy i zerwałam się z ławki.
     - Nie możesz tego robić. Jeśli to przeze mnie i to co powiedziałam, to zrobiłeś źle. Dlatego wcześniej nie chciałam ci tego mówić. Jeśli zrobiłeś to ze względu na mnie...
     - Oczywiście, że zrobiłem to ze względu na ciebie - nim się spostrzegłam, chłopak również wstał, przyciągnął mnie do siebie i złożył na moich ustach delikatny pocałunek.
     Nagle cały świat zawirował, a ja nie wiedziałam co się dzieje. Czy on właśnie mnie pocałował, a mi się to podobało?
     - Dzisiaj, kiedy znów normalnie rozmawialiśmy, a ty wyznałaś jak bardzo jestem dla ciebie ważny, zrozumiałem, że przez cały czas okłamywałem sam siebie. Ta więź o której mówiłaś, zaczęła znaczyć dla mnie coś więcej niż przyjaźń. Widząc cię dzisiaj tak zapłakaną, dostrzegłem jak bardzo raniłem cię przez cały czas. A przecież jesteś dla mnie najważniejsza i nigdy nie chciałem cię skrzywdzić - już chciał pocałować mnie kolejny raz, jednak zawahał się w ostatniej chwili - Wybaczysz mi? - wciąż będąc w szoku, nie mogłam nic powiedzieć, więc tylko kiwnęła głową. To wystarczyło, by chłopak pocałował mnie kolejny raz, jednak tym razem bardziej namiętnie.
     Z każdą chwilą, czułam jak coraz bardziej pragnę zatrzymać tą chwilę. Za wszelką cenę  nie chciałam przerywać pocałunku. Oboje byliśmy dla siebie najważniejsi i zrozumieliśmy to w odpowiednim momencie.

1 komentarz:

  1. Fajneee ♥
    Zapraszam do siebie ;)
    http://kolejne-bezsensowne-love-story.blogspot.com


    //Tami G.

    OdpowiedzUsuń